Możemy być bohaterami, choć jeden dzień

Ta recenzja nie będzie miała prawidłowego wstępu, rozwinięcia, zakończenia, nie będzie ugładzona i harmonijna – będzie zlepkiem myśli, emocji, wrażeń i cichych, kuszących melodii w tle. Bo są takie opowieści, które nie proszą o recenzje, nie domagają się ich, a jednak przepływają przez mózg z siłą huraganu. Taka właśnie jest powieść Daisy Jones & The Six autorstwa Taylor Jenkins Reid.

Daisy Jones… to opowieść ujęta w formę wywiadu z członkami zespołu, który tak naprawdę nie istnieje. No właśnie, ale czy na pewno? Czytając powieść, słyszałam gdzieś w oddali Heroes Davida Bowie, dochodziły do mnie pobrzękiwania bransoletek na nadgarstkach Janis Joplin, czasem w tle rozbrzmiewał śmiech Beatlesów i nie do końca trzeźwe odgłosy z pokoncertowego afterparty…

W jednym momencie byłam w studiu nagraniowym, w drugim na koncercie z kilkudziesięciotysięczną publicznością, a w kolejnym na bulwarach Los Angeles i na imprezie przy basenie w rozgrzanej słońcem willi Hollywoodu. Minutę później uzmysławiałam sobie, że siedzę we własnym fotelu, we własnym mieszkaniu, z własnym psem przy nodze. Nie wiem, jak to się stało, ale mój mózg rozpaczliwie pragnął wrócić pod kalifornijskie niebo. I z łatwością tam wracałam, gdy tylko wzrok 5musnął litery…

A wszystko to w feerii jaskrawych barw lat 70., z wiatrem we włosach rozrzuconych podczas przejażdżki cadillackiem nagrzaną słońcem szosą. Z bosą stopą na pedale gazu, bez torebki i portfela, bez kluczy do domu, które zostawiło się na obdrapanej stacji benzynowej, gdzieś w szczerym polu. Z szerokim uśmiechem w oczach i muzyką na ustach…

Mogłabym się tu tak rozwodzić bez końca nad smacznym i płynnym językiem (brawa dla tłumacza!), nad niebłahą historią ujętą w niebłahe ramy, nad barwami przemyśleń i refleksji – bla bla bla. Tylko po co?

Wystarczy, że powiem: pożyczyłam egzemplarz książki od przyjaciółki, a gdy skończyłam czytać, miałam już kupiony własny. Bo mieć egzemplarz Daisy Jones & The Six na półce, to czysta rozkosz. Polecam ten stan.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *