Recenzja

„Moc sześciu minut. Codziennik motywacyjny” – Dominik Spenst

Fot. Wydawnictwo Otwarte
Fot. Wydawnictwo Otwarte

Dziś nietypowo, bo nie o tradycyjnej książce będzie mowa, lecz o… poradniku. No właśnie. Poradnik? Dziennik? Notes? A może po prostu rozmowa z samym sobą? Jak nazwać Moc sześciu minut tak, aby właściwie i w pełni oddać treść i cel tego światowego bestsellera? Dominik Spenst nazywa to codziennikiem motywacyjnym. I trzeba przyznać, że wyszło mu to zgrabnie.

W tym roku Wydawnictwo Otwarte oddaje w nasze ręce poradnik Moc sześciu minutktóry zdążył już zebrać na całym świecie liczne brawa, oklaski i zasłużone pochwały. I wiem, co teraz myślicie. Kolejny poradnik rzucający nam pod nos gotowe rozwiązania: jak szybko, łatwo i przyjemnie osiągnąć sukces, szczęście i spełnienie. Otóż nie. Nie tym razem.

Moc sześciu minut jest podzielony na dwie części: część wstępną oraz część praktyczną.  Przez pierwsze dziewięćdziesiąt stron zapoznajemy się z filozofią proponowaną przez autora: poświęceniem sześciu minut dziennie na autorefleksję i rozmowę ze swoim wnętrzem. Część ta podparta jest treściwymi przykładami, inspirującymi cytatami, a wszystko podane w przejrzystej i miłej dla oka formie. Już samo zapoznanie się z tą częścią poradnika przywołało z odmętów mojego umysłu kilka ciekawych pomysłów. Kreatywność pobudzona! W tej opisowej części znalazłam wiedzę, która nie tyle była mi obca i zupełnie nowa, co tłukła się w ciemnych zakamarkach świadomości – nieuporządkowana i zapomniana. Moc sześciu minut wiedzę tę uporządkował w niesamowicie prosty sposób, przygotowując mnie do właściwej części praktycznej.

Poradnik Dominika Spensta to przede wszystkim samodzielna praca nad sobą przez sześćdziesiąt sześć dni (bo tyle potrzeba by wyrobić w sobie nowy nawyk), z pomocą przemyślanych i sprawdzonych pytań oraz zadań (ale nie takich trudnych i nudnych jak na matmie w liceum. Takich przyjemnych!). Rolą autora nie jest poprowadzenie nas właściwą drogą za rączkę, lecz wskazanie możliwych kierunków, które każdy z nas może wybrać. Każdy z nas wybierze inny, wszak jesteśmy różni i mamy odmienne cele, marzenia, pragnienia. Autor, poprzez pytania, motywuje nas do drążenia własnego umysłu, do zadawania sobie ignorowanych i traktowanych po macoszemu przez lata pytań. A potem odpowiadania na nie z rozbrajającą szczerością – wszystko przy akompaniamencie kluczowych tu emocji.

Poradnik wydany jest w minimalistycznej formie, na „lekkim” papierze, z dużą ilością wolnego miejsca na własne notatki i refleksje. Jedynym minusem jest – moim zdaniem – twarda oprawa. Z podróżniczego doświadczenia wiem, że notesy i dzienniki w miękkiej oprawie dużo łatwiej zabrać do torebki, plecaka, walizki, a nawet kieszeni.

Jeśli nadal szukacie poradnika, który zmotywuje Was do zmian w życiu, lecz nie będzie nad Wami wisiał niczym surowy belfer z wąsem i rózgą w dłoni, to właśnie teraz możecie przestać szukać. Moc sześciu minut będzie miał swoją premierę 12 listopada 2020. A w ogóle, to za dwa miesiące są Święta Bożego Narodzenia i mi osobiście przychodzą do głowy co najmniej dwie osoby, dla których Moc sześciu minut będzie idealnym prezentem!

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Otwarte za egzemplarz i możliwość zrecenzowania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *